poniedziałek, 16 lutego 2015

Biała Karta


"- Jestem gotów.
- Na co?
- Na wszystko."
 Pan Kacper uczy historii. Oczywiście nie zdaje sobie sprawy, że kiedyś ludzie będą wspominali jego osobistą historię. Żyje sobie normalnie, jedząc pizzę i zupki z puszek, jak na porządnego kawalera przystało. Do czasu.
 Nie mówię tu o zmianie sposobu życia. Kacper nadal żyje o pizzy i zupkach z puszki - jedyny problem polega na tym, że teraz zaczyna mieć trudności z odróżnieniem pomidorowej od kremu z groszku. Wszystkiemu winne jego oczy - ostatnimi czasy coraz częściej buntują się, robiąc go w tak zwanego "konia". Kacper lubi być samowystarczalny i nie chce, by ktokolwiek poznał jego sekret. Nie pozwoli, by tracenie wzroku w jakikolwiek sposób zaważyło na jego lubelskiej rzeczywistości.
 Jest jednak pewien haczyk.
 Jeśli dyrektorka liceum, w którym pracuje główny bohater dowie się o jego problemie, zostanie natychmiast wydalony ze szkoły. Istnieje bowiem pewna zasada, mówiąca, że osoby niewidome i słabowidzące nie mogą pracować w placówkach edukacyjnych. Zwłaszcza, jeśli nie przyznają się dobrowolnie. 
 Życie Kacpra ulega nieodwracalnym zmianom - coraz szybciej i szybciej. Musi nauczyć się funkcjonować jak niewidomy, jednocześnie tak nie wyglądając. Więcej, musi pogodzić się z tym i zacząć "współpracować" z samym nowym sobą. Dodatkowe bonusy stanowią niedawno otrzymane wychowawstwo klasy maturalnej, koleżanka z pracy i przyjaciel borykający się ze swoimi problemami. Wspomnę tylko, że ten ostatni jest jedyną osobą, której Kacper powierzył swój sekret. Obiecał, że nikomu nie powie. Ale jak długo można udawać, zwłaszcza w sprawie tak poważnej jak ta?

"Wyobraź sobie. Wyrzucają cię z pracy. Nigdy już nie przeczytasz książki. Nie pograsz w grę."
Widziałam wiele negatywnych recenzji. Uważam, że są one uzasadnione, natomiast sama nie podzielam ich poglądu. Może to ze względu na mój młody wiek, może jeszcze nie rozumiem świata, ale mogę szczerze powiedzieć: podobał mi się ten film.
 Nawet nie próbuję wyobrazić sobie, jak to jest nie móc zobaczyć świata. Nigdy nie nosiłam nawet okularów, nie mam więc bladego pojęcia o rozmazanych literach na tablicy czy nieczytelnym plakacie, co dopiero o całkowitej ciemności. 
 Zdaję sobie również sprawę, że niesamowicie trudno musi być wcielić się w rolę osoby tracącej wzrok komuś, kogo własne oczy funkcjonują bez zarzutu. I tu właśnie składam wielki ukłon w stronę Andrzeja Chyry, bo jak najbardziej temu zadaniu podołał. 
 Jeśli jesteśmy już przy obsadzie, zaintrygowała mnie grająca Klarę Eliza Rycembel. Podobała mi się sama jej relacja z filmowym Kacprem, a wsparta jej unikalnym talentem stworzyła postać, która niewątpliwie do mnie przemówiła. Biorąc pod uwagę jej młody wiek, należą jej się oklaski.
 Ale nie samą grą aktorską film żyje.
 Nie chcę, żeby wyszło, że tylko chwalę wszystko, co widziałam i nie mam żadnych zarzutów (chociaż tak jest, ale zostawmy na razie moje niesubiektywne opinie), ale co mogę powiedzieć. To film, który koło dzieł Polańskiego czy twórczości Różewicza sprawia, że możemy się czuć dumni z naszej polskości, chociaż przez chwilę. Nie porównuję oczywiście Carte Blanche do klasyków, broń Boże. Po prostu potwierdzam fakt, że nie wszystko co polskie to szmelc, a to jedyna metafora jaka przyszła mi do głowy. 
 Mnie jako uczennicy gimnazjum oczywiście bardzo bliski jest temat szkoły. Relacja Kacpra z uczniami, innymi nauczycielami i sam fakt pracy w liceum zagrał w fabule dużą rolę. A ponieważ byłam jedyną osobą na sali, która nie pisała jeszcze matury, w momencie sceny z egzaminami przeszedł mnie dreszczyk emocji. 
 Jeśli ktoś jest zmęczony jednorazowymi komedyjkami czy filmami o niczym, powinien zajrzeć na salę kinową opisaną tytułem Carte Blanche. Nie gwarantuję, że się spodoba, bo tego zaświadczyć nie mogę i móc nigdy nie będę, ale zapewniam, że zostanie w sercu i skłoni do przemyśleń. Zwlaszcza, że został oparty na prawdziwej historii prawdziwego mężczyzny, który, uchylę rąbką tajemnicy, nadal pracuje w lubelskiej szkole. 
~Luck

P.S. Kimże bym była, nie dodając zwiastunu :)


0 komentarze:

Prześlij komentarz