Tyle pracy i precyzji włożonej w zrobienie jednej książki... Zakochałam się w tym filmiku. Już chyba wiem, co chcę robić w przyszłości :)
~Luck Herondale
Rok 1943. II Wojna Światowa. Znajdujemy się na pokładzie Liberatora B-24, bombowca Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych. Bombardowanie Nauru, Japońskiej wyspy.
W samolot trafia pocisk. Potem drugi. I jeszcze jeden. Hamulce ulegają awarii. Do lądowania potrzeba 3 km. Pas startowy ma niecałe 2. Nie ma szans na bezpieczne lądowanie.
Jednak to nie najgorsza sytuacja, w jakiej znalazł się Louis Zamperini.
Kiedyś największym problemem była dla niego policja. Później zawody sportowe.
Niegdyś serce wyrywało mu się z piersi, gdy jechał na Igrzyska Olimpijskie.
Parę lat później przestawało bić, gdy otrzymywał kolejny cios od "Ptaka".
Historia o człowieku, który przeżył więcej niż ktokolwiek z nas byłby w stanie. Wytrwał dłużej niż to w ogóle możliwe. Zniósł więcej niż powinien.
Oglądaliście "Życie Pi"? Współczuliście mu, gdy musiał przeżyć na środku oceanu, jedząc tylko ryby?
Dołóżcie do tego służbę w wojsku, miesiące w niewoli i traumatyczne przeżycia, które zabiłyby każdego przeciętnego człowieka, a otrzymacie namiastkę fabuły tego filmu.
Brat zawsze powtarzał mu, by był dzielny. By się nie poddawał.
Ale wtedy nie wiedział, że za parę lat stanie się to dla niego mottem, które utrzymało go przy życiu.
"Jeśli wszyscy Japończycy tak strzelają, to może wygramy tę cholerną wojnę."
Kiedy wychodziłam z domu, nie wiedziałam, jaki film obejrzę. Rodzice po prostu wyciągnęli mnie z pokoju i poinformowali, że jedziemy do kina. Nie znałam nawet tytułu.
Dlatego kiedy zobaczyłam na ekranie wielki napis "Niezłomny", zaczęłam zastanawiać się, czy to dobrze, że z nimi pojechałam.
Przestałam dwie minuty później.
Historia człowieka, o którego istnieniu nie wiedziałam, póki nie zasiadłam w kinowym fotelu wciągnęła mnie tak bardzo, że nie umiałam się otrząsnąć.
Nawet, kiedy przeczytałam, że film ten został nakręcony na podstawie biografii Louisa Zamperiniego , nie wierzyłam, że na jedną osobę może spaść tyle tragedii.
A ja nie jestem osobą, która wierzy, że życie jest szczególnie łaskawe.
Gdyby to była zwykła, wymyślona historia, uznałabym, że wszystkiego tam za dużo, że autor przegiął, że poniosła go wyobraźnia. Ale to zdarzyło się naprawdę. Przypomnienie sobie o tym jeszcze bardziej podsyca gotujące się w nas emocje i przyprawia o dreszcze.
Oczywiście, wiele faktów może być inwencją reżyserki, ale ogólny zarys i sedno historii są jak najbardziej prawdziwe. To przerażające.
Przyznaję, film mógłby być odrobinę krótszy. Nie chodzi o to, że sceny były przeciągnięte. Jednak pod koniec, gdy napięcie zaczęło opadać, wróciłam do rzeczywistości i przypomniałam sobie, że siedzę na fotelu w kinie, nie w obozie koncentracyjnym gdzieś w Japonii.
Opis fabuły jest taki, jaki jest. Nie powiem nic więcej, bo nie chciałabym psuć wrażenia wszystkim, którzy skłoniliby się do obejrzenia tego filmu. Wiele rzeczy mnie zaskoczyło, dlatego nie mam zamiaru odbierać przyjemności niczego nieświadomym widzom.
Powiem jeszcze tylko, że warto go zobaczyć. Udało mi się nie popłakać i do dzisiaj jestem z siebie dumna. Nieraz w ciągu trwania seansu zapiekły mnie oczy. No i przegryzłam sobie wargę.
Tak,warto było wydać 7 zł więcej na bilet z powodu braku legitymacji. Nie żałuję.
I gwarantuję, że Wy też nie będziecie.
~ Luck
Przepraszam, że po angielsku, ale zagraniczny jest zdecydowanie lepszy.
P.S. Polecam "Miracles" od Coldplay, leci na końcu filmu :)
"Marzenia nie są prawdziwe. Ale kiedy znajdujemy się w środku jednego z nich, jest ono prawdziwe dla nas."
Tylko chwila wystarczyła, by szesnastoletnia Iolanthe Seabourne pożegnała się ze swoimi włosami, prawdziwym nazwiskiem i bezpiecznym życiem, do którego przywykła.
Za pomocą nożyczek, odrobiny magii i ciemnowłosego towarzysza przeobraziła się w Archera Fairfaxa, chłopaka z Shropshire, wracającego do szkoły po perfidnym złamaniu nogi.
Londyński Eaton ma zapewnić jej schronienie, ale nie znaczy to, że nie będzie musiała obracać się przez ramię przy każdym kroku.
Zostaje pod opieką Titusa, obarczonego tym obowiązkiem przez przepowiednię i los. Ale co jej z pomocy chłopaka, który wkrótce ma umrzeć?
Jeśli ona sama nie będzie wystarczająco ostrożna, również nie przeżyje wystarczająco długo, by wypełnić przeznaczenie, które zostało na nią zrzucone. Oczywiście wbrew jej woli. Ogień, woda i ziemia mogą nie pomóc jej tym razem. Ukrywając swoje prawdziwe pochodzenie musi nauczyć się żyć w świecie, w którym każdy, nawet najmniejszy błąd, oznacza śmierć.
"Oczekujcie magii."
Wreszcie jestem w swoim żywiole. Ta książka to może nie czyste fantasy, ale kryje w sobie magów, smoki, elementy baśni i wiele, wiele więcej. Znajdą się tacy, którzy powiedzą, że to banał, schemat, książka jak każda inna, że na bibliotecznych półkach można znaleźć takich mnóstwo. Ale ponieważ tutaj to moja opinia się liczy, nie będę zwracać uwagi na takich ludzi.
Oczywiście moja miłość do wszystkiego, co nie jest normalne z całą pewnością ma z tym coś do czynienia. Ale wpisałam tę opowieść na listę wartych przeczytania. Chwyciłam nawet drugi tom (The Perilous Sea), nie mogąc doczekać się dalszego obrotu spraw. I muszę powiedzieć, że żałuję.
Bo trzeci pojawi się dopiero w drugiej połowie tego roku.
A ja bardzo nie lubię czekać po zakończeniach takich jak to.
Nie będę wychwalać jej w nieskończoność. Podobnie jak wszystko, co warte zachodu ma swoje wady. Momentami bywała trochę chaotyczna, trochę czasu zajęło mi wczucie się w jej specyficzny klimat i zrozumienie wszelkich powiązań, wydarzeń, a w szczególności dat. Jednak po kilku rozdziałach rozgrzałam się i chłonęłam wszystko, zyskując nieprzychylne spojrzenia nauczycieli aktualnie prowadzących lekcje. I muszę przyznać, że to pierwsza książka, z jaką miałam do czynienia, w której główna bohaterka spędza kilka stron w postaci kanarka czy żółwia.
Cóż więcej mogę powiedzieć. To wizja zupełnie odmienna od tej zawartej w książkach Rowling. Nieporównywalna, aczkolwiek nie gorsza. Łączy w sobie paranormalne zdarzenia i szarą rzeczywistość. Eaton istnieje. Może reszta również?
W każdym razie jedno jest pewne. Oczekujcie magii.
~ Luck
P.S. Książka ta nie została wydana w Polsce, która o Sherry Thomas nawet nie słyszała. Dlatego nie bawiłam się w tłumaczenie tytułów, zostawiłam wszystko tak jak jest. Ja przeczytałam ją po angielsku, nie znalazłam jej w żadnej polskiej księgarni, nawet na dziale zagranicznym. Ale może kiedy powieść zdobędzie więcej fanów, polskie wydawnictwa pokuszą się o jej tłumaczenie...?