sobota, 23 maja 2015

Cena wspomnień

"Slated"
Teri terry

"Proste rzeczy są wystarczająco trudne. Kto potrzebuje skomplikowanych?"
Istnieją dwa wytłumaczenia. Pierwsze: w poprzednim życiu była terrorystką, a jej obecna sytuacja jest karą za "niesubordynację" i szansą na nową, spokojną codzienność. Drugie: Gdzieś zaszło straszne nieporozumienie, doszło do błędu, który tak naprawdę mógł wcale nie być błędem...
 Dla Kyli i jej sześciu stóp wzrostu obie alternatywy wydają się nieprawdopodobne - przynajmniej z początku. Bo kiedy na kartkach jej szkicownika zaczynają pojawiać się nowe twarze i przedmioty, elementy wspomnień, które nie należą do niej, zaczyna kwestionować wszystko, czego do tej pory ściśle się trzymała.
 Nie pamięta, jak myje się naczynia. Pamięta obezwładniający ból i strach, słowa, przebłyski sytuacji, która odcisnęła się na jej oszukanym umyśle na zawsze. Powrót do normalnego funkcjonowania jest trudny. Powrót do normalnego funkcjonowania zgodnego z prawem i bez wzbudzania podejrzeń jest jeszcze trudniejszy. Zagadki z jej przeszłości mieszają się z obecnymi. Jej zadanie polega na zebraniu ich wszystkich w całość. Przy okazji nie wpadając w kłopoty.
 A jeśli jest coś, co wie na pewno, to że z tym zawsze miała problem.

"Zadawanie pytań jest jedną rzeczą; co mam zrobić z odpowiedziami?"
 Żeby dostać tę książkę wywołałam drobne zamiszanie w księgarni. Przechodziłam obok i w witrynie zauważyłam okładkę, która mnie przyciągnęła. Kiedy poszłam jej szukać w na półkach, okazało się, że na wystawie widnieje jedyny egzemplarz, choć system twierdził inaczej. W każdym razie bardzo miły pan z obsługi specjalnie dla mnie przeciskał się przez niewielką szparę między szybą a ścianą, zwracając uwagę wszystkich, którym akurat udało się tamtędy przechodzić. Oczywiście zapomniałam wspomnieć mu, że chciałam tylko przeczytac opis na okładce, więc kiedy przyniósł mi ją zadowolony, głupio mi było powiedzieć, że tak w zasadzie fabuła mnie nie zachwyca i może odnieść ją z powrotem. No więc kupiłam ją, przy okazji zaopatrując się w dwa pozostałe tomy trylogii.
 Tak oto zaczęła się moja przygoda ze Slated.
Wspomnę jeszcze tylko, że zaczęła się od ostatniej części, którą wybierałam losowo z racji braku numeracji na okładkach. A ponieważ byłam zbyt leniwa, żeby włączać Internet w komórce, postanowiłam strzelać.
Wybrałam źle.
Na szczęście pierwsze dwa rozdziały niewiele mi powiedziały i nie zdradziły niczego, co w poprzednich tomach mogło okazać się istotne.
Kończę opowiadanie jakże pasjonującej historii mojego życia i przechodzę do fabuły. Osobom, które wytrzymały mój wcześniejszy słowotok gratuluję.
 Kyla jest zaskakująco pozbierana jak na kogoś, kto przeszedł pranie mózgu. Z początku zachowuje się jak zagubione dziecko, nie pamięta procesu części funkcji życiowych takich jak używanie noża czy ścierki. Jej wyszczerbiony umysł szybko jednak składa się z powrotem i dziewczyna przypomina sobie wiele istotnych rzeczy. Nawet takich, których z punktu widzenia lekarzy nie powinna pamiętać.
 Budzi się z Levo, czymś w rodzaju zegarka na stale zamontowanego na jej nadgarstku, mierzącym poziom jej stanu emocjonalnego. Od tej pory musi żyć, uważając, by poziom jej zadowolenia nie spadł poniżej 5. Zostaje adoptowana przez nową rodzinę, zaczyna życie w nowej szkole. (czy ja tego skądś nie znam?). Oczywiście wszyscy wiedzą, że była poddana procesowi Slated (Przepraszam, długo myślałam nad polskim przekładem, ale nic nie wydaje mi się wstarczająco trafne. Najbliższe jest chyba określenie "Wyczyszczona", ale to też nie do końca to. Będę więc używać oryginalnego słowa). To sprawia, że nie są chętni do ufania jej ani przebywania w jej pobliżu.
Slated to proces, któremu poddawani są byli kryminaliści. Ma na celu wymazanie ich pamięci, żeby zapomnieli o wszystkim, co zrobili źle i zaczęli nowe życie w obcym dla nich środowisku, pozbawionym jakichkolwiek zapalników wspomnień. Nietrudno więc sobie wyobrazić, jaka jest reakcja ludzi widzących to specyficzne urządzonko na czyimś nadgarstku.
Z Kylą nie jest inaczej. Ludzie wiedzą, że zrobiła coś źle i nie są przekonani, że zabieg do końca wymazał jej grzeszne zamiary. Trzymają się więc od niej na dystans, od czasu do czasu uprzykrzając jej życie uszczypliwymi komentarzami.
 Jej jedynymi sprzymierzeńcami są przyrodnia siostra Amy i Ben - pozytywnie nastawiony do świata przystojniak. Oni również zostali poddani procesowi Slated. Tylko że im, w przeciwieństwie do Kyli nie wydaje się to niewłaściwe.

"Użyj strachu; nakarm gniew."
 Podoba mi się sposób, w jaki Kyla próbuje zapomnieć o problemach. Kiedy wraca ze szkoły rysuje i biega - to pomaga jej oderwać się od szarej rzeczywistości. Sama kocham robić obie te czynności i wiem, że zatracając się w nich, można odpocząć. To w pewien sposób zbliża mnie do bohaterki i pomaga mi ją zrozumieć.
 Rysowanie stanowi ważny proces w odzyskiwaniu utraconej przeszłości dziewczyny. Kiedy przewraca kartkę, kończąc szkic, okazuje się, że narysowała kogoś lub coś, co wywołuje u niej przebłysk wspomnienia. Z początku robi to nieświadowie, później jednak szkicuje wszystko, co w jakikolwiek sposób mogłoby doprowadzić ją do rozwiązania zagadki, jaką jest jej poprzednie życie.
Kolejnym elementem układanki są sny - tak wciągające i barwne, że uniemożliwiają odłożenie książki, aż prosząc się o złożenie puzzli w jedną, logiczną całość.
Wszystkiego dopełnia zaparcie i determinacja Kyli, która za wszelką cenę chce poznać prawdę, nie zważając na to, jak bolesna może się okazać.
Sama książka napisana została w sposób utrzymujący nas za zasłoną tajemnicy. Rozdziały są krótkie i urywane. Zdania proste i logiczne. Ma się wrażenie, że zajrzało się do umysłu tej zagubionej dziewczyny, która jeszcze nie do końca doszła do siebie po usunięciu pamięci.
Początkowo przypominało mi to styl użyty w Dotyku Julii Tahereh Mafi. Mimo braku skreśleń i licznych powtórzeń zawartych w tej drugiej książce, Slated w jakiś sposób nawiązuje do tamtych chaotycznych, przejmujących myśli.
Przy tym wszystkim Kyla nie jest rozlazła jak krówka ciągutka ani melancholijna. Jest twarda, silna i uparta - posiada cechy, które cenię sobie w każdej książkowej bohaterce.
Jedyny minus to męska część obsady. Wspomniany wcześniej Ben nijak nie zachwycił mnie swoim radosnym urokiem. Może to dlatego, że wolę mrocznych pesymistów. Ale jest w nim coś, co po prostu do mnie nie przemawia i sprawia, że zaczynam cieszyć się, kiedy idzie do domu.
Mogę śmiało powiedzieć, że afera w księgarni była warta zachodu. Nie żałuję, że kupiłam wszystkie trzy tomy, a nie oddałam ich panu z przepraszającym uśmiechem. Polecam wszystkim lubiącym trochę pomyśleć. Momentami naprawdę czułam się, jakbym sama przeszła pranie mózgu.
To troszeczkę psychologiczna, zagadkowa podróż z dziewczyną, która nienawidzi brokułów i kocha koty.
A kolejny tom jest jeszcze ciekawszy, więc warto dotrwać do w pewien sposób dramatycznej końcówki.
~ Luck

P.S. Zwiastunu wyjątkowo nie ma, bo żaden mi się nie podobał, ale jest informacja. Z tego co wiem, Slated nie znajdziecie na półkach w polskich księgarniach. Ja kupiłam ją w Anglii, ale sklep Waterstones chętnie wysyła książki do Polski. Koszty nie są dużo wyższe niż tutaj, a ja zapewniam, że warto :)
P.P.S. Znowu gorąco prosimy o opinie recenzji!







0 komentarze:

Prześlij komentarz